Made przebudziła się, nie zabardzo wiedziała gadzie jest bo to nie był ich pokój hotelowy w którym przebywali od dwuch dni lecz apartament z przepięknym widokiem na miasto. Poczuła wspaniały zapach jej ukochanej jajecznicy z bekonem i tostami z masłem. Może i jest to takie proste i nie zbyt orginalne danie ale zawsze gdy czuje ten zapach przypomina jej się beztroskie dzieciństwo u dziadków. Odkrywając kołdrę spojżała na swoje dłonie i zobaczyła przepiękny pierścionek z ogromnym brylantem. Wtedy zaczeło jej sie przypominac co się stało w nocy. Zawineła się w kołdrę bo dziwnie jej było chodzić po pokoju, który był pełęn okien. Zapewne nikt by jej nie zobaczył bo szyby były przyciemniane i na ostatnim piętrze. Wyszła z pokoju, przeszła przez salon i zobaczyła kiwającą się głowe Brendona z za blaty kuchennego. Nie chiała mu przeszkadzać więc usiadła na fotelu na przeciwko kuchni i zaczeła przyglądać się temu dziwnemu tańcu z patelnią. Bden tak się "zatańczył" że nawet nie zauważył jak idąć do lodówki spadł mu ręcznik który był przewiązany na biodrach i pozostał bez niczego. Madnie mogła się powstrzymać od śmiechu. Chłopak dopiero wtedy ją zauważył pomimo tego, że byli zaręczeni i już nie raz widzieli się nago zrobiło mu się głupio i niezręcznie. Stał wtedy naprzeciwko niej i zdezorientowany nie wiedział co ma zrobić. Made chcąć go pocieszyć wstała, opuściła kołdrę na podłogę i szybko do niego podbiegła, przytuliła się do niegoi zaczeła go całować. On chcąć to odwzajemnić, wziął ją na ręce wyłączył szybko kuchenkę i pobiegł z nią do sypialni. Rzucił ją na łóżko jak prawdziwy TARZAN. Mad sexownie ułożyła się na łóżku, kiwneła do niego palcem a on jak kot położył się na jej nogach, zaczął ją muskać wargami od stopy aż do części imtymnej każdej kobiety, ona bardziej chcąć podciągneła go za głowe do swojej głowy i oznajmiła mu niech chwile poczeka . "Jak tak bardzo chesz być Tarzanem to poczekaj na sowją Jane". Mad wyciągneła z ich ukochanego zestawu kajdanki i bez najmniejszego oporu przypieła Bdena z łóżkiem, oczy zawineła mu bandamą a sama szybko poszła się przebrać. Włożyła swój nowy strój i weszła do pokoju z biczem. Urie gdy usłyszał trzask uderzający trzask o podłogę już wiedział, że bedzie gorąco...
Po długim <cenzura> (piszę tak dlatego, że jeśli czytają to osoby o słabych nerwach, nie chce ich mieć na sumienu )
nowa zaręczona para zaczeła się zbierać bo dzisiaj mieli wyjeżdzać w dalszą trase. Żadnemu z nich sie nie chiało ale no cóż sława, pieniądze, fani tego wymagali. Made wyszła do toalety aby się doprowadzić do ładu a Bden zaczą sprzątać (czyt. wszystko zrzucić na łóżko a ktoś to posprząta). To tak Brendon niby to sprzątał a Mad zbierała ubrania aż tu nagle takie ździwnie...
-Ta ciekawe skąd to sie wzieło... napewno nie odemnie... to nie jest normalne...Brendon kochanie chodź tutaj...
-Tak?
-Co to ma być?!
-To?
-No tak.
-Moje nowe skarpetki.
-Ale kto normalny takie nosi ?
-No dużo ludzi.
-Np.? ty?dzieci ?
-No chyba też.
-Ale, że był na ciebie rozmiar O_O
-Wiesz ile ich szukałem...
-Brendon ale to dziecinne.
-No wiem ale to są teraz moje skarpetki!
-Ale masz zamiar w nich chodzić?! Tak po mieście ?!
-Tak i chce je założyć jutro na koncert.
-I prosze tylko mi nie mów że weźmiesz te spodnie do nich o których myśle.
-Tak a co ?
-Bden ja cie kiedyś zatłuke poprostu.
-Prosze tylko raz więcej nie bedę (słodkie oczy psa w wykonaniu Bdena jeszce słodsze)
-Dobrze ale tylko jeden jedyny raz! ...
Brendon kiwną głową i wyszedł z pokoju... Made już sama do siebie mówiąć - Ja wszystko rozumiem ADHD, itd, ale żeby skarpetki ze spangebob'em to już jest przesada. Ale jednak go kocham takiego... - Dziewczyna ich spakowała i wyszli z apartamętu z walizką, pierścionkiem i przepięknymi skarpetkami ze spangebob'em...
*Przepraszam, że tak długo poprostu brak weny... Dziekuje Wertyols za skarpety <3 :*
o matko... O.o
OdpowiedzUsuńTak są skarpety! ;D
OdpowiedzUsuńMimo twojego braku weny i tak wyszło świetnie ... <3